Zbliżała się pora deszczowa w Peru, a wraz z nią poczucie, że to ostatnia szansa, by wyrwać się jeszcze na kilkudniowy trekking. Od tygodni chodziła za mną myśl o kolejnej wędrówce, ale codzienność coraz skuteczniej odciągała mnie od tej myśli. Aż pewnego popołudnia zobaczyłem post od znajomego, Scotta — szukał towarzyszy na przejście szlaku Salkantay: przez dwie wysokie przełęcze, z zejściem w stronę gęstej, wysokiej dżungli. Trasa, o której marzyłem od dawna. Nie zastanawiałem się długo. Odpisałem od razu, a kilka dni później byliśmy już w drodze, z plecakiem na plecach i poczuciem, że zaczyna się coś wyjątkowego.
/
The rainy season in Peru was approaching, and with it came the feeling that this might be the last chance to escape for a multi-day trek. For weeks, the idea of another journey had been lingering in my mind, but everyday life was pulling me further and further away from it.
Then, one afternoon, I came across a post from a friend, Scott — he was looking for companions to hike the Salkantay route, crossing two high mountain passes and descending toward the dense high jungle. A route I had been dreaming about for a long time. I didn’t hesitate. I replied immediately, and just a few days later we were already on our way, backpacks on our backs, with the feeling that something special was about to begin.
Dotarliśmy do Soraypampy dość późno, ale szybko udało nam się znaleźć nocleg — w prostej szopie na farmie koni. Najważniejsze było to, że mieliśmy dach nad głową i nie musieliśmy tracić czasu na rozstawianie namiotów. Zaczynało się już ściemniać, więc zostawiliśmy plecaki i ruszyliśmy w stronę jeziora Humantay.
Okazało się, że trafiliśmy idealnie: nie było tam już żywej duszy, a cała okolica emanowała spokojem i lekką tajemniczością. Jezioro wyglądało przepięknie — naprawdę zasługuje na miano andyjskiego klejnotu.
/
We reached Soraypampa fairly late, but quickly managed to find a place to stay — a simple shed on a horse farm. What mattered most was having a roof over our heads and not having to waste time setting up tents. Dusk was already settling in, so we left our backpacks behind and headed toward Lake Humantay.
It turned out we had arrived at the perfect moment: there wasn’t a single soul around, and the entire area radiated calm and a subtle sense of mystery. The lake was absolutely stunning — it truly deserves its reputation as a jewel of the Andes.
O poranku ruszyliśmy z wysokości 3900 metrów w stronę pierwszej przełęczy, sięgającej 4900 metrów. Co jakiś czas surowy Apu Salkantay, wznoszący się na 6271 metrów, posyłał w naszą stronę lodowate podmuchy, jakby przypominając, kto tu rządzi.
Widok z przełęczy wynagrodził jednak każdy krok — rozległy, dziki krajobraz Andów i bliskość masywnego lodowca robiły ogromne wrażenie. To było jedno z tych przeżyć, które na długo zostają w pamięci.
/
In the morning, we set off from an elevation of 3,900 meters toward the first mountain pass, rising to 4,900 meters. From time to time, the raw presence of Apu Salkantay — towering at 6,271 meters — sent icy gusts our way, as if reminding us who truly ruled these mountains.
The view from the pass made every step worthwhile. The vast, untamed landscape of the Andes and the closeness of the massive glacier were deeply impressive. It was one of those experiences that stays with you long after the journey ends.
Warunki okazały się trudniejsze, niż się spodziewaliśmy, ale mimo to podczas śniadania zdecydowaliśmy, że spróbujemy podejścia na kolejną przełęcz, a potem zejdziemy w stronę wysokiej dżungli. Według opisu po tej przełęczy miał czekać nas „łagodny swing”… w rzeczywistości dopiero wtedy zaczęła się najtrudniejsza część wędrówki.
/
The conditions turned out to be more challenging than we had expected, but despite that, over breakfast we decided to attempt the ascent to the next mountain pass and then descend toward the high jungle. According to the description, a “gentle stretch” was supposed to await us beyond the pass… in reality, that was when the hardest part of the journey truly began.
Podczas zejścia zanurzyliśmy się w gęstej mgle, która w jednej chwili ograniczyła widoczność do kilku metrów. Wkrótce uderzył ulewny deszcz z domieszką gradu, a burza była tak blisko, że każdy grzmot odbijał się echem gdzieś nad nami. W takich warunkach każdy krok nabierał znaczenia, a adrenalina rosła z minuty na minutę.
/
As we descended, we were swallowed by thick fog, which in an instant reduced visibility to just a few meters. Soon, heavy rain mixed with hail began to fall, and the storm was so close that every thunderclap echoed somewhere above us. In those conditions, every step mattered, and the adrenaline rose minute by minute.
Im niżej schodziliśmy w stronę dżungli, tym mocniej lało. Krajobraz jednak z każdym metrem stawał się coraz bardziej zielony i tropikalny. W końcu dotarliśmy do niezwykłego miejsca: nad nami górowały surowe, ośnieżone lodowce, z których spływały długie, wąskie wodospady, a wszędzie wokół pulsowała soczysta zieleń.
W pewnym momencie słońce przebiło się przez chmury i miękkim światłem oświetliło dżunglowe zbocza — widok absolutnie magiczny. Dodał nam energii i otuchy, więc ruszyliśmy dalej z nowym entuzjazmem.
/
The lower we descended toward the jungle, the heavier the rain became. With every meter, however, the landscape grew greener and more tropical. Eventually, we reached an extraordinary place: towering above us were raw, snow-covered glaciers, from which long, narrow waterfalls cascaded down, while all around us the lush green jungle pulsed with life.
At one point, the sun broke through the clouds, bathing the jungle-covered slopes in soft light — an absolutely magical sight. It lifted our spirits and renewed our energy, and we continued on with fresh enthusiasm.
Przed nami wciąż było sporo drogi. Z każdym kilometrem roślinność gęstniała, a ścieżka stawała się coraz mniej wyraźna, chwilami wręcz zanikająca. Po drodze minęliśmy nawet bramę zagradzającą dalsze przejście, ale nie mieliśmy wyboru — pioruny dudniły w dolinie, a powrót nie wchodził już w grę.
Mimo kurtki przeciwdeszczowej byłem kompletnie przemoczony, łącznie z butami. Nie było też ani kawałka płaskiego terenu, żeby rozbić namiot. Każdy postój tylko pogarszał sytuację, więc jedyną opcją było iść naprzód — szybki marsz stał się moją medycyną.
Gdy zapadł mrok, włączyliśmy latarki, lecz ścieżka znikała nam z oczu coraz częściej. W końcu dotarliśmy do obsuwiska ogromnych głazów, które całkowicie zatarasowały przejście. Scott w złości stwierdził, że dalej się już nie da. Byliśmy wyczerpani, przemoczeni i głodni, więc instynkt przetrwania podsunął jedyną rozsądną decyzję: wrócić kawałek i znaleźć jakiekolwiek miejsce na namiot.
/
There was still a long way ahead of us. With every kilometer, the vegetation grew denser and the trail became harder to follow, at times disappearing altogether. Along the way, we even came across a gate blocking further passage, but we had no choice — thunder rumbled through the valley, and turning back was no longer an option.
Despite my rain jacket, I was completely soaked, boots included. There wasn’t a single flat patch of ground where we could pitch a tent. Every stop only made things worse, so the only option was to keep moving — a steady, fast pace became my medicine.
When darkness fell, we switched on our headlamps, but the trail vanished from sight more and more often. Eventually, we reached a landslide of massive boulders that completely blocked the way forward. Scott said, in frustration, that we couldn’t go any farther. Exhausted, soaked, and hungry, our survival instincts led us to the only sensible decision: to backtrack a little and find any place at all to pitch a tent.
Następnego dnia pierwsze promienie słońca były prawdziwym błogosławieństwem. Od razu rozwiesiliśmy przemoknięte rzeczy i zaczęliśmy szykować się do dalszej drogi. Scott chciał zawrócić przez przełęcz — oznaczałoby to dodatkowe dwa, może trzy dni wędrówki.
Ja jednak miałem silne przeczucie, że tę trasę da się przejść. Wiedziałem, że po drodze będziemy musieli pokonywać przeszkody i odnajdywać gubiącą się ścieżkę, ale czułem, że to możliwe. Poza tym nie lubię wracać — ciekawość i chęć przygody pchały mnie naprzód.
/
The next morning, the first rays of sunlight felt like a true blessing. We immediately hung up our soaked clothes and began preparing for the journey ahead. Scott wanted to turn back over the pass — which would have meant another two, maybe three days of trekking.
I, however, had a strong feeling that this route could be completed. I knew we would have to overcome obstacles and repeatedly find a trail that kept disappearing, but I felt it was possible. Besides, I don’t like turning back — curiosity and the desire for adventure kept pulling me forward.
Ostatecznie postanowiliśmy spróbować. Słońce tego dnia już nas nie opuściło, a deszcz na szczęście nie powrócił. Trasa była mocno zapuszczona — co chwilę napotykaliśmy ślady niedawnej burzy, które skutecznie spowalniały marsz. Wyglądało na to, że żywioł zdążył już zaznaczyć tu swoją obecność.
Wokół rozciągał się gęsty, soczyście zielony las pełen życia, a my od rana do wieczora przedzieraliśmy się przez kolejne, coraz bardziej zarośnięte odcinki.
Byłem w tym roku na kilku trekkingach w rejonach wysokiej dżungli, ale tamte szlaki były zdecydowanie bardziej uczęszczane. To miejsce było zupełnie inne — dziksze, surowsze i znacznie bardziej wymagające.
Mimo trudów poczułem, że chciałbym wrócić tu w przyszłym sezonie na kolejne dżunglowe wyprawy, tym razem lepiej przygotowany: z solidniejszą kurtką przeciwdeszczową, hamakiem, tarpem i maczetą — podstawowym zestawem na takie wędrówki.
/
In the end, we decided to give it a try. The sun stayed with us throughout the day, and thankfully, the rain did not return. The route was heavily overgrown — we constantly came across signs of a recent storm that slowed our progress. It was clear that the elements had already left their mark here.
All around us stretched a dense, lush green forest full of life, and from morning until evening we pushed our way through section after section of increasingly overgrown terrain.
I had been on several treks in high jungle regions earlier that year, but those trails were far more frequented. This place was completely different — wilder, harsher, and far more demanding.
Despite the hardships, I felt that I would like to return here next season for more jungle expeditions, this time better prepared: with a more reliable rain jacket, a hammock, a tarp, and a machete — the basic kit for journeys like this.
Była to trudna wyprawa — z jednej strony poza strefą komfortu, z drugiej jednak czułem się bliżej siebie i natury niż kiedykolwiek wcześniej. To właśnie w takich momentach, paradoksalnie, rodzi się najwięcej magii.
Cieszę się, że była to kolejna wędrówka ze Scottem w tym roku. Po drodze towarzyszyło nam prawdziwe poczucie braterstwa i współpracy — często bez słów, wystarczało jedno krótkie spojrzenie mówiące: „damy radę”.
Wracam bogatszy o doświadczenia i lekcje, które zostaną ze mną na długo. Ta wyprawa z pewnością zapisze się w mojej pamięci, a ja już z cichą ekscytacją myślę o kolejnych trasach.
Jeśli chciałbyś wybrać się w podobne miejsca i potrzebujesz towarzysza lub przewodnika — napisz. Programy na 2026 rok są już dostępne. Do zobaczenia na szlaku.
/
It was a challenging journey — outside my comfort zone on one hand, yet on the other I felt closer to myself and to nature than ever before. Paradoxically, it’s in moments like these that the most magic happens.
I’m glad this was another trek with Scott this year. Along the way, we shared a true sense of brotherhood and cooperation — often without words, just a brief look that said, “we’ve got this.”
I return richer in experiences and lessons that will stay with me for a long time. This journey will undoubtedly remain etched in my memory, and I already find myself quietly excited about the paths still ahead.
If you’d like to explore similar places and are looking for a companion or guide, feel free to reach out. 2026 programs are now available. See you on the trail.